Dla większości ludzi jest politykiem z pierwszych stron gazet i byłym premierem. Dla uczestniczki „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” Moniki Miller, to po prostu ukochany dziadek. - Myślę, że odegraliśmy ważną rolę w wychowaniu Moniki, bo przez pewien czas mieszkała z nami. Woziliśmy ją do szkoły, razem odrabialiśmy lekcje - z uśmiechem wspomina Leszek Miller.
- Uwielbiała zabawę ze mną. Wyznaczała mi różne role do odegrania. Raz byłem księciem, raz rycerzem, a raz koniem - opowiada z sentymentem polityk. Aspirująca do wygranej w programie Monika Miller również ciepło wypowiada się o swoich bliskich. - Dziadkowie to moja najbliższa rodzina. Bardzo dużo się od nich nauczyłam. Nie wyobrażam sobie, jakby to było bez nich - przyznaje fotomodelka.
Rok temu cała rodzina przeżyła tragedię, gdy zmarł tata Moniki, jedyny syn Leszka Millera. Dziewczyna przyznaje, że od tego czasu dziadkowie stali się dla niej jeszcze bliżsi. - Po tragicznej śmierci naszego syna, wnuczka jest dla nas początkiem i końcem. Jest całym światem, który oznacza dla nas wszystko - mówi zakochany w niej dziadek. Dlatego też w każdy piątkowy wieczór były premier wraz z małżonką oraz mamą Moniki zasiadają na widowni „Tańca z Gwiazdami”, aby dopingować młodą artystkę.
Czy obecność najbliższych przyniesie jej szczęście?
„Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” w piątek o godz. 20:05 w Telewizji POLSAT.
Oficjalny profil „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” na Instagramie - @tanieczgwiazdami
Zobacz także:
Oto wszystkie pary 10. edycji „Tańca z Gwiazdami”
Tomasz Szymuś o muzyce w show „Taniec z Gwiazdami”