Prawdziwe zmagania
W czwartym odcinku Anita Sokołowska i Jacek Jeschke byli o krok od otrzymania czterech dziesiątek. Skąd bierze się ich widoczne dopasowanie w tańcu? - Jestem osobą, która nie lubi odpuszczać i Jacek też. Ale zacznijmy od tego, że ja muszę doskoczyć do poziomu Jacka i to jest moja największa walka w tym programie, żeby go nie osłabić - mówiła po zakończeniu show aktorka, nie szczędząc swojemu partnerowi komplementów dotyczących jego talentu i charyzmy na parkiecie.
Wiara w umiejętności
Jacek Jeschke zrewanżował się jej, mówiąc o swoim zaufaniu do Anity Sokołowskiej. - Bywały partnerki, gdzie musiałem podczas edycji kontrolować to, kto jak tańczy, żeby to było równe. A z Anitą mam o tyle dobrze, że czasami mogę sobie sam potańczyć. Wiem o tym, że ona wie, co robi, gdzie jest i jak ma zatańczyć. My po prostu tańczymy! - podsumowuje mistrz.
Walka z ciałem
Anita Sokołowska przyznaje jednak, że taniec jest dla niej wyzwaniem fizycznym. - Nie jestem przyzwyczajona do butów na wysokim obcasie, więc cały dzień w studio, ileś przetańczeń i jednak te nogi są zmęczone. Pewnie to też jest spowodowane stresem - dodaje, co potwierdza jej partner na podstawie własnych doświadczeń. - Wiadomo, to jest adrenalina. Jestem w tym programie już dobrych kilka edycji i dalej czuję stres. Nie wiem, czy brzuch mnie boli ze stresu, czy z innego powodu. Każdy przyjmuje to inaczej, a świadomość tego, że ogląda nas tyle osób i mamy tylko jedno przetańczenie na żywo, to są ogromne emocje - wyjaśnia Jacek Jeschke.
„Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” - edycja 14, zobacz odcinek 4:
Foto: Materiały prasowe Telewizja Polsat / AKPA / Mieszko Piętka / Jacek Kurnikowski
„Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” w niedzielę o godz. 20:00 w Polsacie.