O Andrzeju Malanowskim
„Malanowski. Nowe rozdanie” wprowadza na scenę nowego właściciela biura detektywistycznego. Andrzej Malanowski (Andrzej Grabowski) przejmuje ster po tragicznej śmierci swojego brata Bronisława (Bronisław Cieślak). Początkowo niechętnie angażuje się w działania detektywów. Z czasem to się zmienia. Jak detektywi patrzą na swojego nowego szefa?
- Widzowie mogą się spodziewać odmiennych relacji, niż mieliśmy z Bronkiem. Nasz nowy szef jest inną osobą. O tyle jest to fajne, że daje nam większą swobodę. On jest trochę z boku, oczywiście nad wszystkim czuwa. My staramy się go jak najczęściej zachęcać do naszych zadań, co nierzadko nam się udaje. Nasze relacje z odcinka na odcinek stają się coraz cieplejsze. My się poznajemy, mówię tutaj o naszej czwórce, on poznaje nas. Wie, że może nam zaufać - opowiadał Marek Krupski.
- Początki są trudne. Z naszym nowym szefem bywa różnie, bo jemu tak do końca nie zależy na tej kancelarii. Wydaje mi się, że to też taka postać, która bardzo wiele przeszła w życiu. To rzutuje na kolejne odcinki, że on nie chce się angażować. Ale jak na przykład dzieje się komuś jakaś duża krzywda, to on się wtedy angażuje. Często się też przebiera i wchodzi w jakieś role, na przykład ochroniarza. Nasza współpraca z szefem jest wyboista - powiedziała Anna Lucińska.
- Moja postać na początku jest bardzo onieśmielona personą Malanowskiego. Nie wie, jak funkcjonować z przełożonym, który wyznaje zupełnie inną filozofię życia i działania niż poprzedni szef. Sylwia stara się jednak za wszelką cenę przykryć niepokój i zjednać sobie pracodawcę. Stąd czasami zachowuje się przy nim nieracjonalnie, jak petentka lub jak nadambitna uczennica z pierwszej ławki - zauważyła Magdalena Dwurzyńska.
- Andrzej Malanowski ma wiele twarzy. Każdy z naszej czwórki nawiązuje z nim odmienne relacje. Innych rzeczy spodziewa się na początku, później okazuje się, że szef jest jeszcze inny. Między nim a moim bohaterem nawiązuje się relacja, która mam nadzieję przyniesie widzom wiele uśmiechu - przyznał Wacław Warchoł.
O Andrzeju Grabowskim
Andrzej Grabowski ma na koncie wiele niezapomnianych ról teatralnych i filmowych, widzom Polsatu szczególnie zapadł w pamięć jako Ferdynand Kiepski ze „Świata według Kiepskich”. Dla Marka Krupskiego, Anny Lucińskiej, Magdaleny Dwurzyńskiej i Wacława Warchoła, wcielających się w czwórkę detektywów, gra w serialu „Malanowski. Nowe rozdanie” to możliwość współpracy z jednym z najbardziej znanych aktorów w Polsce. Co powiedzieli na ten temat?
- Jestem osobą, która czerpie z doświadczenia innych. Warsztat i wiedzę ma na pewno dużo większą niż my. Czerpiemy z tego wszystkiego. Ja akurat miałem przyjemność poznać Andrzeja wcześniej, prywatnie się znamy. Nie miałem więc takiego „zderzenia” na planie. Bardzo go cenię. Fajny człowiek, z fajnym dowcipem - przyznał Marek Krupski.
- To szlifowanie warsztatu, uczenie się, podglądanie, co on robi, jak zagrał, co powiedział, w jaki sposób powiedział… Od aktorów takiej rangi można się tylko uczyć. Kiedyś dużo mówiłam, teraz uczę się być cicho i słuchać, co starsi mają do powiedzenia. To wybitny aktor. Fajny jest jego luz. Z każdym kolejnym rokiem życia widzę, że im więcej ma się takiego luzu i dystansu, tym po prostu lepiej. Jest i zabawny, i konkretny - wspominała Anna Lucińska.
- To przede wszystkim nauka. To fantastyczne doświadczenie pracować z taką postacią świata aktorskiego i obserwować pana Andrzeja w pracy. Mieć możliwość uczenia się, oczywiście w miarę możliwości, z tej obserwacji. Z mojej strony to przede wszystkim obserwacje, rozmowy, czasami wspólne zastanawianie się jak daną scenę poprowadzić i rozwiązać - powiedział Wacław Warchoł.
- To świetny aktor, od którego mogę się bardzo dużo nauczyć. To dla mnie wyzwanie i ogromna nobilitacja - możliwość kreowania jego młodszej zawodowej partnerki. Bardzo szanuję pana Andrzeja jako aktora i jako człowieka. Pamiętam jeden z pierwszych dni na planie, pierwszą naszą dwójkową scenę i moje kołaczące serce. To była jakaś zagadkowa mieszanina ekscytacji, strachu, ale i spełnienia. Po kilku kolejnych spotkaniach zrozumiałam, że owszem, pan Andrzej jest mistrzem i mentorem, ale to wcale nie musi oznaczać, że spogląda na swoich młodszych kolegów z planu krytycznym okiem. On absolutnie taki nie jest. Ma w sobie ogromne pokłady ciepła. I niezwykłą naturalność. On nie gra, on jest. Czasami zdarza mi się wręcz przecierać oczy ze zdziwienia i zastanawiać się: „jak on to robi?” - stwierdziła Magdalena Dwurzyńska.
„Malanowski. Nowe rozdanie” od 2 września od poniedziałku do czwartku o godz. 19:35 w Polsacie.