Pierwsza „czterdziestka”
Aktor Michał Barczak, w duecie z debiutującą Magdą Tarnowską, zaraz po zakończeniu programu zdradził POLSAT.PL, czy spodziewał się takich wysokich ocen. - Oczywiście, że nie. Jeszcze długo nie dojdziemy do siebie po tym wydarzeniu. Będę grzać się w blasku tego komplementu przez najbliższy miesiąc - mówi Michał. - Ale te dziesiątki to nic. Madzia powiedziała o mnie dzisiaj tyle ciepłych rzeczy, o których w życiu mi się nie śniło - dodaje, doceniając swoją partnerkę i nauczycielkę, która nie kryje dumy ze swojego ucznia.
- Przed chwilą właśnie tutaj chwaliłam, jak bardzo trenował. Miał bardzo trudne elementy w choreografii, co można było zauważyć - opowiada tancerka, podając szczegóły. - Miał zejście na kolana, obrót na tych kolanach, ze mną w prowadzeniu, więc to niesamowite, że za każdym razem na próbie, czego państwo niestety nie widzieli, próbował to na sto pięćdziesiąt procent. To jest udokumentowane, że za każdym razem było genialnie - chwali Magda, zapraszając aktora na kolejny trening w poniedziałek.
Balet a paso doble?
Czy nauka w szkole baletowej daje solidne podstawy do tańca? Jak te czasy wpłynęły na Michała? - Skończyłem szkołę baletową i byłem jedną z ofiar losu - żartuje aktor w swoim charakterystycznym stylu. - Mój dyrektor często mówił o mnie - gdy upadałem - że „kości zostały rzucone”. Byłem dwadzieścia kilo chudszy i ledwo trzymałem się na nogach. To, że skończyłem tę szkołę, zawdzięczam jedynie temu, że jestem chłopcem, a w szkole baletowej każdego chłopca przyjmą - kwituje Michał.
- Miałem nadzieję, że nigdy więcej nie wrócę do tańca, a tu proszę, co za niespodzianka - śmieje się. Magda z kolei wylicza, co konkretnie z umiejętności baletowych przydało się w paso doble, a co mocno przeszkadzało. - Jeśli chodzi o paso doble, musieliśmy wyrzucić pewne rzeczy, których Michał kiedyś się nauczył. To zupełnie inne ręce, zupełnie inne pozycje. To jest taniec męski, z inną sylwetką, zupełnie inną niż w balecie. Musieliśmy wprowadzić kilka zmian - opowiada tancerka o procesie treningów do pierwszego odcinka, które przyniosły pierwszą „czterdziestkę” w szesnastej edycji.
Ciężka praca dopiero przed nimi
Para numer dziesięć wspólnie zabiera się do dalszej, ciężkiej pracy. - Miało być miło i przyjemnie, ale wracamy do roboty - mówi Michał Barczak. - Dokładnie, nie można osiadać na laurach, więc liczymy, że będzie coraz lepiej - dodaje jego partnerka. - Już myślałem, że to koniec programu. Nie, to się dopiero zaczyna - zapowiada dalsze poczynania w 16. edycji „Tańca z Gwiazdami”.
„Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami” w niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie.